Klubowy Kemping, Czaplinek, 27 Kwietnia - 6 maja, 2001
|
Uczestnicy: Kordian Bartoszuk, Michał Chciuk, Tomek Chrzanowski, Paweł Gawroński, James Hancock, Romek Panek, Sebastian Staśkiewicz, Maria Waliszewska, Krzysztof "dink" Włodarski
|
Dwa klubowe samochody - rozbite. Kolejny - w warsztacie z wymienianą uszczelką pod głowicą. Część klubowiczów nie ma pieniędzy i/lub czasu. W takiej sytuacji musieliśmy przestać marzyć o zebraniu w jednym miejscu w Polsce największej liczby MR2. To co było planowane jako Wielkie Wiosenne Spotkanie zmieniło się w klubowy kemping. Kordian, dink i Tomek zamieszkali w ośrodku "Drawtur" niedaleko Czaplinka w północno-zachodniej Polsce. [mapa]
|
Dzień 1 27 kwietnia |
Przyjazd Nie za wiele do opowiadania. Przyjechała tylko jedna MR2 i służbowy Opel Corsa. Zjedliśmy późny lunch i poszliśmy spać
|
Dzień 2 28 kwietnia |
Dzień w pubie
Deszcz. Ale miłą niespodzianką były przygotowane przez dinka koszulki z nowym logo klubu.
Zdecydowaliśmy, że spędzimy ten dzień w mieście - kilka partii bilarda i rzutek oraz grapefruitowa margherita (wg receptury dink-a!) wprawiły wszystkich w lepszy nastrój. Udało nam się naprawić stary magnetowid więc obejrzeliśmy film "MR2DIE4: The Extreme Machines". Jest doskonały więc oglądaliśmy go raz po raz [zobacz w Galerii]
dink przetestował swojego notebooka i telefon GPRS. Jakkolwiek obozujemy w środku lasu wciąż możemy korzystać z Internetu, wysyłać pocztę i ogólnie być "on-line". Czy ta nowoczesna telekomunikacja nie jest wspaniała?
|
Dzień 3 29 kwietnia |
Pierwsza wycieczka Pojeździliśmy trochę wokół jezior i zrobiliśmy zdjęcia okolicznemu ptactwu. Paweł wpadł z krótką wizytą więc mieliśmy okazję obejrzeć jego czerwoną MR2 z nowymi felgami Momo Ferrari Engineering - dobrane kolorem wewnętrzne pokrywki wyglądają niesamowicie!
|
Dzień 4 30 kwietnia |
Słoneczna kąpiel Doskonała pogoda i mnóstwo słońca. Wzięliśmy zatem słoneczną kąpiel grając jednocześnie w karty. Wieczorem rozpaliliśmy ognisko, upiekliśmy kiełbaski i popiliśmy piwem. Sporo rozmawialiśmy o sprawach związanych z samochodami i życiem
|
Dzień 5 1 maja |
Rajd Kormorana Kolejne dwie MR2 z Romkiem, Anią, Sebastianem i Michałem przybyły około południa. Popołudnie natomiast spędziliśmy wiosłując w kajakach i próbując maksymalnie zbliżyć się do kormoranów, żeby zrobić dobre zdjęcia. Niestety wkrótce odkryliśmy, że kormorany są znacznie szybsze niż kierowcy MR2 w kajakach więc zdjęć nie będzie.
|
Dzień 6 2 maja |
Pod piracką banderą Wypożyczyliśmy jacht i spędziliśmy ten dzień na wodzie. To był prawdziwy test cierpliwości dla kierowców MR2 - Po południu wiatr kompletnie ucichł i płynęliśmy w żółwim tempie. Mając tak wiele czasu klubowicze błyskali humorem, o który trudno było ich wcześniej podejrzewać. Nastroje nie zmieniły się nawet w obliczu głodowej śmierci, kiedy okazało się, że na jachcie nie ma żadnego jedzenia, a rejs przedłużył się do ponad 8 godzin.
Wieczorem przyjechał James nowozakupioną MR2 i opowiedział nam historię swojego wypadku. Powtórzył się dobrze znany schemat. Zbyt wiele gazu po redukcji biegu i nierówna nawierzchnia na zakręcie wystarczyły żeby posłać jego auto piruetem między barierki. Mimo, że wypadek zdarzył się przy 160 km/h Jamesowi nic się nie stało. Niestety jego MR2 jest mocno zniszczona i nie nadaje się do naprawy...
|
Dzień 7 3 maja |
W przestworzach James, Kordian i dink pojechali do Bornego Sulinowa - miasta, w którym kiedyś stacjonowały radzieckie wojska. Rozpędziliśmy się nieco na długich prostych i zatrzymaliśmy, żeby się obejrzeć zawody na motolotniach. W porywie odwagi dink zdecydował się na lot, dzięki czemu obejrzał jak wyglądają MR2 z wysokości 200 m. To było coś!
|
Dzień 8 4 maja |
Camel Trophy Dziś pojeździliśmy trochę poza oficjalnymi drogami i... oczywiście udało się "powiesić" MR2 Kordiana na polnej drodze. Postawienie jej na drogę zajęło nam dobrze ponad godzinę. Unosiliśmy samochód na podnośniku, podkładaliśmy gałęzie i kamienie pod koła, żeby uzyskać jakąś przyczepność... W końcu udało się zawrócić, aczkolwiek MR2 wyglądało jak po rajdzie Camel Trophy.
Ach, jedna uwaga - podnośniki Volvo to złom! Ten, który mieliśmy - nowy, nigdy nie używany, rozpadł się na kawałki przy podnoszeniu 1250-kilogramowego auta. Zatem "Używajcie tylko oryginalnego osprzętu Toyota" :) To oczywiście nie jest reklama, ale tak czy owak - Volvo mocno nas zawiodło...
|
Dzień 9 5 maja |
Leniwy dzień Pogoda nieco się popsuła. Chmury. Deszcz. Kordian pojechał do lasu zrobić trochę zdjęć. dink bawił się notebookiem. Potem pograliśmy w rzutki i ostatecznie wylądowaliśmi w pobliskiej dyskotece.
Angelika, Ania, Kasia, Krzysiek and Rafał (wszyscy z Czaplinka) - wielkie dzięki za Wasze towarzystwo. Bawiliśmy się super!
|
Dzień 10 6 maja |
Pożegnanie z Czaplinkiem Po balowaniu ostatniej nocy wstaliśmy dosyć późno. Pakowanie i sprzątanie domku również zajęło nam trochę czasu. Dopiero około 4-tej po południu wyruszyliśmy do domu...
|
|
Sprawdziła się stara prawda, że nie zaplanowane imprezy są najlepsze. Jakkolwiek nie udało nam się zebrać w jednym miejscu i o jednym czasie największej liczby MR2, to jednak udała nam się wspólna zabawa wraz z innymi miłośnikami Toyoty MR2.
|
Specjalne podziękowania należą się Kordianowi za dopilnowanie części organizacyjnej spotkania. Wszystko wypadło doskonale, nawet pogoda była zamówiona. Jeszcze raz dzięki i trzymaj tak dalej!
...MR2 na tytułowym obrazku to "Miećka" Kordiana... :)
|
reportaż: dink |
  |
|